Koszmar minionego lata… nadal trwa!

36

Nad morze na weekend? Jeszcze kiedyś byłoby to uznane za szaleństwo, ale w dobie szeroko rozwiniętej komunikacji wystarczy wziąć dodatkowe dwa dni urlopu i można jechać. 

Można? No właśnie… Nauczona doświadczeniem zrezygnowałam z jazdy pociągiem, żeby uniknąć 12h jazdy w tłoku bez możliwości postoju i z wizją toalet rodem z filmu Koterskiego, bo w tej kwestii już chyba nic się nie zmieni. A może to był błąd?

Okazuje się, że najkrótsza czasem droga może się okazać najdłuższą męką. Każdy, kto próbował przejechać Polskę centralną wie, że, jeżeli natychmiast coś się nie zmieni, to organizacja EURO 2012 będzie dla nas największą kompromitacją.

Do dziś przepraszam swój samochód za to, że przejechałam nim Włocławek, za korek pod Łodzią, za objazd pod Toruniem, za jazdę między TIRami i brak parkingów, żeby zrobić przerwę. Przepraszam również, że średnia prędkość na całej trasie ledwie przekroczyła 50 km/h, bo dla każdego mężczyzny, nawet z silnikiem 1.4, to upokarzające.

Za to, że zbłądziłam w Opolu, nie przepraszam, liczę, ze drogowcy to zrobią. Nie wiem, ile jeszcze osób w poniedziałek rano przemierzało taką trasę, ale jak pomyślę, że, powiedzmy ok.1000 kibiców obcokrajowców, nieświadomych zupełnie, że tylko mapy mamy najwyższej klasy, będzie próbowało z północy przedrzeć się na Stadion Śląski w Chorzowie, to, jeżeli nic się nie zmieni, będę udawać, że jestem jednym z nich.

Skoro wyremontowanie jednego ronda zajmuje drogowcom dwa lata, to przygotowanie tras pod mistrzostwa zajmie nam, no właśnie, ile? Nie widziałam ekip pieczołowicie lejących asfalt. No chyba że zamierzamy zaklejonymi dziurami przywitać zagraniczną kadrę, ponieważ "łatactwa" na naszych drogach nie brakuje.

Skądś przecież te objazdy. Niech ktoś wreszcie się wypowie, jakie są zamiary organizatorów? Czy chodzi o to, żeby rozwinąć sieć zakładów mechaniczno-blacharskich na trasie naszych super dróg, czy raczej o kolejny powód do obrzucania się winą, zwoływania komisji? A może będziemy sprzedawać napoje i bułki, stojącym w korkach z odpowiednią marżą, a zyski przeznaczymy na kolejną kampanię wyborczą? Może też znowu będziemy udawać smutny naród pokrzywdzony przez drugą wojnę i komunistów.

Z jednej strony oglądamy kampanię w telewizji, jakoby wzrost gospodarczy zmniejszył bezrobocie, ale pewnie, gdy przyjdzie rozliczać budowę autostrad, pojawią się głosy o zdrajcach, którzy za chlebem wyjechali na Wyspy.

Czyżby nadal Polak był przed szkodą i po szkodzie głupi? Ponieważ konstruktywna krytyka wymaga podania rozwiązań: weźcie się Panowie w końcu do roboty, bo dodatkowy ekspres problemu nie rozwiąże!

Iwona Dwornik

źródło zdjęcia: www.sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj