Konieczna licencja

Nowe przepisy zaostrzają warunki prowadzenia firm spedycyjnych.



Ustawa ma na celu wyeliminowanie nieuczciwych spedytorów- wchodzi w życie w lipcu, tego roku. Przepis nakłada na firmy spedycyjne, obowiązek zdania takich samych egzaminów, jakie obowiązują przewoźników samochodowych, zdobycia certyfikatu i posiadania zabezpieczenia w wysokości 50 tys. euro. 

Przewoźnicy skarżą się na spedytorów, że płacą im za usługę z opóźnieniem lub wcale. Mają im też za złe, że ich praca nie wiąże się z jakimkolwiek ryzykiem finansowym. Z kolei spedytorzy wskazują na słabą jakość pracy przewoźników. 

Polska Izba Spedycji i Logistyki zaskarżyła w zeszłym roku ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. – Uważamy, że nie wolno licencjonować działalności gospodarczej bez wyraźnego interesu społecznego – przekonuje Marek Tarczyński, prezes PISiL.
Ustawa jeszcze nie weszło w życie, a w opinii przedstawicieli branży spedycyjno-transportowej jej nowelizacja jest niezbędna. – Niezależnie od powodów, jakie skłoniły Sejm do przyjęcia tej ustawy, jest ona chybiona – uważa Marek Tarczyński. 

Prezes PISiL wskazuje też na inne mankamenty prawne ustawy. Wprowadza ona niestosowane w polskim prawie pojęcie “pośrednictwa przy przewozie rzeczy”. Nie wiadomo, co ustawodawca miał na myśli, bo pośrednikiem w “przewozie rzeczy” może być choćby agent firm transportowych. W trakcie tworzenia ustawy Biuro Legislacyjne Sejmu sygnalizowało ten problem, jednak posłowie przeszli nad tym do porządku dziennego. Kodeks cywilny (Tytuł XXVI, Umowa spedycji, art. 794) mówi tylko o “spedycji” i “umowie spedycji”, definiując ją wyraźnie jako “wysyłanie lub odbiór przesyłki albo do dokonanie innych usług związanych z jej przewozem” czyli organizację dostawy towaru. – czytamy w Rzeczpospolitej.

Zdaniem spedytorów również suma zabezpieczenia, 50 tys. euro, jest zbyt wygórowana. – Dla małych firm jest to bariera nie do pokonania – zwraca uwagę Marek Tarczyński. PISiL proponuje, aby “pośrednika w przewozie rzeczy” wykreślić, ewentualnie zastąpić znanym terminem “przewoźnik umowny”. – Przewoźnik umowny to firma, która w liście przewozowym występuje jako przewoźnik, ale nie ma własnego taboru – tłumaczy Tarczyński.

 

Ustawa a prawo unijne
 

W Europie tylko Portugalia i Belgia mają ustawę o spedycji. – Do Polski mogą już wkrótce wejść spedytorzy z krajów unijnych. Zezwalają na to unijne przepisy. Istnieje niebezpieczeństwo, że wyprą oni z rynku polskie firmy. Oni nie muszą spełniać tak surowych warunków, jakie narzuca spedytorom nasza ustawa. Tą nieszczęsną ustawą Polacy sami sobie zwiążą ręce – uważa Beata Trochymiak z PISiL. 

W UE przygotowywane są przepisy o autoryzowanym przedstawicielu gospodarczym, czyli kimś mającym pełnomocnictwa finansowe, kto działa w imieniu zleceniodawcy. – Takim przedstawicielem mógłby być także spedytor. Nie warto, więc wprowadzać polskich rozwiązań, które utrudnią funkcjonowanie rodzimym podmiotom, a i tak zostaną zastąpione prawem unijnym – przekonuje Marek Tarczyński.
ROBERT PRZYBYLSKI

Więcej: Rzeczpospolita, LTS, 23.03.06

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Powiązane Artykuły

Jesteśmy również na

4,159FaniLubię
316ObserwującyObserwuj
318ObserwującyObserwuj
spot_img

Praca w Motorola Supply Chain & Procurement, czyli jak wygląda bycie Motorolaninem

Przyświeca nam jeden cel – pomagać innym, aby w najważniejszych momentach stawali na wysokości swoich zadań. Wartości firmy są dla nas fundamentem wszystkich działań....

Z ostantiej chwili