3.8 C
Warszawa
niedziela, 21 kwietnia, 2024

Niebezpieczny RFID

Z Europy napływają niepokojące wiadomości. Biurokraci chcą wykorzystać system RFID do zbierania informacji o obywatelach. Inwigilacja w imię fałszywie pojętego bezpieczeństwa?

W artykule "Elektroniczny Totalitaryzm", dr Tomasz Teluk przedstawia niepokojącą wizję przyszłości. Opublikowany w tygodniku Najwyższy Czas (Nr 4 (871) z dnia 27 stycznia 2007) tekst, pokazuje jak państwo, łącząc technologię biometryczną z RFID, jest lub w najbliższym czasie będzie w stanie kontrolować życie swoich obywateli.

Wyobraźmy sobie co się stanie, kiedy na monitorze urzędnika będą się pojawiać informacje o zawieranych przez nas transakcjach, miejscach pobytu, czy osobach, z którymi spędzamy czas w restauracji. Menedżerowie logistyki wiedzą, że jest to techniczne możliwe, tak samo jak już dzisiaj jesteśmy w stanie powiedzieć, o której godzinie przesyłka X opuściała magazyn w Warszawie, jaką trasą jedzie do Krakowa z jakimi innymi przesyłkami "podróżuje". Jest to na pewno użyteczne i pozwala lepiej zarządzać towarami oraz systemem dostaw. Jednak kiedy podnoszą się głosy o potrzebie przystosowania tych metod do identyfikacji ludzi, mam poważne wątpliwości co do motywów jakimi kierują się pomysłodawcy.

To dla zwiększenie bezpieczeństwa, walki z terroryzmem – rozlegają się urzędnicze głosy. Kwestia wolności nie jest tu w ogóle poruszana. Zresztą jak mówi cytowany przed dr Teluka, prof. Ryszard Legutko – bezpieczeństwo jest dzisiaj wartością wyżej cenioną od wolności.

Niestety, stosując się do tej prawidłowości wchodzimy w zamknięty krąg, niebezpieczną spiralę następstw. Każdy użytkownik komputera zdaje sobie sprawę, że nawet najlepszy i najbardziej użyteczny program może zostać bardzo łatwo zniszczony dobrze dobranym wirusem. Nie ma też systemu całkowicie bezpiecznego. Wszędzie można się włamać. Wynika to z zasad logiki. Nietrzeba daleko szukać, wystarczy przyglądnąć się problemom pojawiającym się przy przewozie towarów. Pomomo stosowania najnowocześniejszych zdobyczy techniki, nie wyzbyliśmy się pomyłek. Przeysłki docierają nie tam gdzie potrzeba, okazuje się że ktoś pomylił dane i towar przeznaczony dla Kowalskiego trafił do Nowaka, otd, itp. Pomyślmy co może się zdarzyć, kiedy zamiast przesyłek monitorowani będą ludzie. Wszczepienie obywatelom biochipów i przeniesienie ich danych do komputerów jest pierwszym krokiem do tego, żeby jakiś lepszy haker, lub właśnie terrorysta, włamał się, pobuszował i stworzył z uzyskanych informacji potrzebne do ataku narzędzie.

To może brzmi jak fragment wizji science fiction, ale nim nie jest. Każde działanie ograniczające w ten sposób wolności obywateli prowadzi w złą stronę, a konsekwencje dycyzji opartych o źle rozumiane bezpieczeństwo mogą być dramatyczne. Wyobraźmy sobie, że nasz sąsiad, najłagodniejszy człowiek na świecie, oaza spokoju i umiarkowania jest pewnej nocy zatrzymywany przez policję pod zarzutem dokonania zamachu terrorystycznego. Ponieważ wiemy, że w chwili dokonania zamachu akurat siedział z nami przed kominkiem i popijał herbatę, staramy się interweniować. Na nasz uporczywy sprzeciw zatrzymaniu jeden z policjantów wyciąga zza pazuchy przenośny komputer i pokazuje, że zgodnie z danymi poczciwy pan Henio znajdował się feralnej nocy w metrze trzy tysiące kilometrów od naszej miejscowości, zaopatrzony w granatnik i kałasznikowa. Cóż, przecież z danymi się nie dyskutuje.

Michał Krzak

Powiązane Artykuły

Jesteśmy również na

4,159FaniLubię
316ObserwującyObserwuj
318ObserwującyObserwuj
spot_img

Praca w Motorola Supply Chain & Procurement, czyli jak wygląda bycie Motorolaninem

Przyświeca nam jeden cel – pomagać innym, aby w najważniejszych momentach stawali na wysokości swoich zadań. Wartości firmy są dla nas fundamentem wszystkich działań....

Z ostantiej chwili